Laskowo-książkowo! Czyli o tym, co czytałam w Laskach



Dziś opowiem o książkowych aspektach mojego pobytu na osobistych rekolekcjach w Laskach. To taki wstęp, ponieważ nie skończyło się na Laskach - wszystkie moje książkowe wybory miały swoje konsekwencje po powrocie. Przypisuję to działaniu Ducha Świętego i odpowiedziom na Jego natchnienia.

Gdy pakowałam się na kilkudniowy wyjazd do domu rekolekcyjnego, wiele moich myśli zajmował wybór odpowiedniej lektury na drogę, a także później na miejscu. Kocham książki i zajmują one szczególne miejsce w moim życiu odkąd pamiętam. Książki przemieniają moje życie od lat. Nie wyobrażam sobie podróży bez książki w plecaku! Przecież zawsze znajdzie się jakaś chwila, by przysiąść i zanurzyć się w lekturze. Do tego ciekawi mnie tak wiele spraw!

Potrzebowałam trochę czasu, aby zrozumieć, a może zaufać Panu Bogu, że każda książka, którą zabiorę ze sobą na tę konkretną wyprawę będzie w porządku, a o lekturę na miejscu również On się zatroszczy. To było dla mnie ważne, bo jechałam nie tylko na wypoczynek, a przede wszystkim wzmocnić się duchowo.

Tuż przed odlotem - jeszcze chwila z kawą i książką

Może już wiesz, że do swojej torby spakowałam książkę "Pójdźcie na miejsce osobne" ks. Krzysztofa Grzywocza i o. Jacka Prusaka OP, która stanowiła doskonałe wprowadzenie w czas kilkudniowych osobistych rekolekcji w ciszy. Na moim profilu przeczytasz kilka słów refleksji na temat tej publikacji. Polecam Ci ją nawet jeśli nie masz w planach rekolekcji w ciszy - to piękna książka o dojrzałym podejmowaniu pewnych działań i decyzji oraz owocnym przeżywaniu odosobnienia. A może zastanawiasz się nad wyjazdem na weekend osobistych rekolekcji? Może naprawdę potrzebujesz zatrzymania i nie wiesz, jak zrobić ten pierwszy właściwy krok? Ta lektura będzie dobrym przewodnikiem.

Poza tym, jeśli tylko chcesz – skontaktuj się ze mną, podeślę Ci parę pomysłów na miejsca, gdzie można wyjechać na osobiste rekolekcje, a także listę lektur, które polecam w osobistym czasie ciszy. Jestem do Twojej dyspozycji i jeśli tylko uznasz, że mogę Ci jakkolwiek pomóc - bardzo chętnie podzielę się własnym doświadczeniem.

Podczas pakowania się na lot do Lasek, przez ręce przewinęło mi się wiele publikacji, głównie nawiązujących do mojej fascynacji duchowością monastyczną, benedyktyńską (to ważny aspekt w mojej laskowej historii:)). Jednak ich gabaryty okazały się decydujące - nie zmieściłyby się w moim bagażu podręcznym.

Ponieważ ten rok postanowiłam spędzić pod rękę z Matką Bożą, poza książką ks. Grzywocza, spakowałam jeszcze jedną, maleńką książeczkę Marii Okońskiej "Wszystko postawił na Maryję", która wpadła mi w ręce podczas przekładania książek w pokoiku. W torbie miałam również książkowy prezent dla siostry Bogumiły, "Myśli na każdy dzień bł. Natalii Tułasiewicz". Gdy widziałyśmy się ostatnio właśnie jechałam odebrać dopiero co wydane książeczki w Wydawnictwie Flos Carmeli. Takie oto pierwsze książkowe akcenty mojej podróży.

Zarówno na lotnisku, jak i podczas lotu oraz będąc już na miejscu pierwszego wieczoru kontynuowałam lekturę książki ks. Grzywocza. Spotkała mnie jednak niespodzianka z Góry. W laskowej biblioteczce znalazłam publikację, którą pragnęłam zabrać z domu, ale musiałam zrezygnować z powodu jej gabarytów: "Prosta droga. Notatki do reguły Świętego Ojca Benedykta" Wydawnictwa Dębogóra.

Następnego dnia po pierwszej Mszy Świętej, gdy rozpoczął się mój czas ciszy bez social mediów, wybrałam się, by odebrać paczki z paczkomatu. Wśród witamin i suplementów znalazła się też paczka niespodzianka od Iwonki, która obdarowała mnie piękną koszulą w stylu retro oraz ręcznie wykonanym notesem w... Opactwie Benedyktynów w Tyńcu. Gdy zobaczyłam odbitą na pierwszej stronie pieczęć Opactwa wzruszyłam się do łez! Kocham to miejsce. Wiedziałam, że notesik, który od razu trafił w moje serce, posłuży mi przez czas pobytu w Laskach i będę zapisywać w nim cytaty, swoje myśli i fragmenty z Pisma Świętego towarzyszące mi na modlitwie.

Prezenty od Iwonki

Jeszcze przed podróżą miałam pewność, że na miejscu sięgnę po jakąś książkę na temat Matki Czackiej, aby ją lepiej poznać. To wydawało się oczywiste. Jednak w pokoju ks. Tadeusza Fedorowicza, gdzie postawiłam pierwsze kroki w piątek po Mszy świętej i śniadaniu, wpadła mi w ręce książka o nim "Szczęśliwe życie. Opowieść o księdzu Tadeuszu Fedorowiczu". Od tej chwili spędzając kolejne godziny w ciszy tego pokoiku czytałam należąca do niego (do pokoiku) książkę, zapisywałam cytaty, piłam kawę i herbatę z miodem, patrzyłam przez okno i nie mogłam uwierzyć, w widok, który mam tu i teraz. Odczuwałam ogromną wdzięczność i wzruszenie, które często przynosiło łzy. Co i raz mignęła mi przed oczami któraś z sióstr w brązowym, ukochanym, habicie.

Mój laskowy zestaw

W ciągu dnia czytałam "Szczęśliwe życie", a wieczorami już w swoim pokoju "Notatki do Reguły Świętego Ojca Benedykta" zapisując cytaty. Przed snem otwierałam Pismo Święte. Specjalnie nie zabierałam swojego - widziałam, że będzie czekało na mnie w pokoju. Poza tym towarzyszył mi dziennik formacyjny i czytania wyznaczone do każdego dnia formacji.


Gdy chodziłam odwiedzać bł. Matkę Elżbietę Czacką, czytałam książeczki z jej Zapiskami, które zawsze znajdują się w kaplicy. Znajdowałam tam odpowiedzi na pytania przychodzące mi do głowy podczas pobytu. Wizyta w Zakątku bł. Matki Elżbiety Czackiej wywołała we mnie silne wzruszenie i pragnienie, aby lepiej ją poznać. Wtedy kupiłam dla siebie dwie książki "Blask prawdziwego światła" oraz "Dyrektorium", które siostry nazywają skarbem. Wiedziałam, że nie mam miejsca, więc nie zabiorę ich ze sobą - czekało mnie nadanie paczki do Holandii.

Wewnątrz kaplicy Matki Bożej Anielskiej znajduje się miejsce poświęcone Matce Czackiej z jej relikwiami oraz księgą, gdzie można wpisać swoje prośby i podziękowania

Karta z zapisków bł. Matki Elżbiety Róży Czackiej

Otwierałam sobie co i raz książeczkę Tomasza A Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”, która była bardzo ważna dla Matki Czackiej. Rozmawiałam o tym także z siostrami i podzieliłam się z nimi zdjęciami z mojej ostatniej wyprawy do Zwolle, gdzie spoczywają doczesne szczątki autora „Naśladowania”, a także do miejsca, gdzie książeczka była tworzona. W Zapiskach bł. Matki Czackiej często pojawiają się nawiązania do „Naśladowania”, które wpisało się w jej historię życia od najmłodszych lat.



W czasie mojego pobytu zdarzały się chwile, gdy razem z siostrami odczytywałyśmy myśl bł. Natalii Tułasiewicz na dany dzień z książeczki, którą przywiozłam i coraz bardziej nabierałam odwagi, by zaproponować organizację rekolekcji dla kobiet w tym miejscu.


W międzyczasie przyszła mi do głowy myśl, aby przerwać moją internetową ciszę i zaproponować możliwość zamówienia książek o bł. Matce Elżbiecie Róży Czackiej prosto z Lasek wykorzystując moją obecność tutaj. Postanowiłam jednak to przemodlić, aby upewnić się, że ta myśl nie pochodzi ode mnie. Jak się później okazało, mój pomysł był odpowiedzią na czyjąś modlitwę:

"Dzień dobry. Chciałam Ci napisać coć niezwykłego. Jak dla mnie cudownego. Nie będę kłamać, wydaje mi się że 1 dzień przed Twoim nagraniem, że możesz wysłać komuś paczkę z bł. Elzbietą Różą Czacką ja miałam ogromny kryzys. Nie będę tutaj opisywać swoich problemów, ale sytuacja była okropna. Już nie mam sił na modlitwę. Więc mówię Bogu, aby dał nam jakąś pomoc. Może w postaci koleżanki, jakiejś osoby, kogoś kto mi pomoże bo ja już nie dam rady. Nagadałam się przy tej modlitwie. Nawet powiedziałam, że się modlę, a mnie tak wszyscy zostawili i jak słyszy to żeby zareagował. Najlepiej już teraz. Chyba nawet powiedziałam, że chciałabym poczuć szczęście chociaż chwilę i chociaż to puste, to choćby w postaci prezentu. Cokolwiek. I że samotność mnie po prostu zjada. Na drugi dzień znowu od rana ta sama sytuacja. Znalazłam w tym wszystkim chwilę na instagram. I wyświetliła się Twoja relacja. Nie powiązałam tego tylko szybko napisałam do Ciebie. Jak otworzyłam paczkę to ogarnęło mnie jakieś takie szczęście jakiego dawno nie czułam. No nie do opisania. Tak myślę sobie że to była odpowiedź na moją modlitwę. Dziękuję. A ta koleżanka wymodlona to Matka Elżbieta" (udostępniam za zgodą).

I tak ostatecznie wysłałam kilka paczek z książkami - przyniosło mi to wielką radość - kolejne osoby poznają bł. Matkę w roku jej poświęconym, a siostry otrzymają wsparcie finansowe zarówno dla domu rekolekcyjnego jak i dla Misji zagranicznych, które prowadzą.

Któregoś dnia, myślę, że to była sobota, postanowiłam przed snem sięgnąć po małą książeczkę, którą spakowałam do swojej torby, a mianowicie „Wszystko postawił na Maryję” Marii Okońskiej. Na poruszenie to miały wpływ moje spacery po domu rekolekcyjnym, gdy co i raz „wpadałam” na ślady Prymasa, bł. Kardynała Wyszyńskiego. Znalazłam nawet za szybą jednego z regałów to samo zdjęcie, które jest na okładce książeczki. 


Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak płakałam podczas lektury. Zatrzymałam się na momencie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej po Polsce i po historii nawrócenia jednego z ubeków w zetknięciu ze spojrzeniem Matki Bożej. Tego dnia już nie mogłam czytać dalej. Do książeczki jednak wróciłam i przeczytałam do końca. W międzyczasie w jednym z regałów z książkami na terenie domu rekolekcyjnego znalazłam także „Zapiski więzienne” Prymasa. Mogłam przeczytać pełne akapity zacytowanych przez Marię Okońską zapisków ks. Kardynała. Bardzo mnie to wzruszyło.



Kontynuowałam lekturę „Szczęśliwego życia”. Podzieliłam się z siostrą Bogumiłą tym, że zapisuję sobie cytaty z tej książki. Była ciekawa, co też szczególnie zapadło mi w serce i co zapisałam sobie w moim benedyktyńskim notesiku od Iwonki. Ostatecznie siostra podarowałą mi tę książkę, z którą spędziłam tak wiele godzin w pokoju ks. Fedorowicza.

A skoro już mowa o benedyktynach – podczas niedzielnej Mszy świętej kapłan celebrujący Mszę, wspomniał, że jest dziś z nami brat z… Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Nawet przyjęłam z jego rąk Komunię świętą. Taki kolejny prezent mi sprawił Pan Bóg. Później na kartach „Szczęśliwego życia”, czyli opowieści o ks. Fedorowiczu znalazłam kilka wzmianek o tym, że Laski chętnie odwiedzał. Te „zbiegi okoliczności” wywołały co i raz uśmiech na mojej twarzy i wdzięczność w sercu.


Poniedziałek był dniem, gdy wysłałam wiele książek do osób, które o to poprosiły. Czułam wdzięczność, że Pan Bóg postawił mnie w tym miejscu i mogę w jakimś niewielkim stopniu rozpowszechniać wieści o bł. Matce Elżbiecie Róży Czackiej. Matka swoim świadectwem życia bardzo poruszyła moje serce, chciałabym, aby poruszyła ich jeszcze więcej.

Paczuszki gotowe do wysłania

Tego samego dnia usiadłyśmy z siostrami w pokoiku ks. Tadeusza, aby porozmawiać o rekolekcjach dla kobiet. Siostra zarezerwowała termin w pierwszy wolny weekend, tj. 29-31 maja.

Co ciekawe, dopiero w tej chwili uświadomiłam sobie, że nasze rekolekcje dla kobiet w Laskach rozpoczną się 29 maja, w dniu wspomnienia św. Urszuli Ledóchowskiej - patronki kobiet, które swoją codzienną pracą, modlitwą i oddaniem służą innym. Św. Urszula całe życie poświęciła wychowaniu młodzieży, trosce o edukację i wartości chrześcijańskie, pokazując, że prawdziwa służba bliźniemu jest źródłem radości i duchowej siły. To idealny punkt wyjścia, by rozpocząć rekolekcje od refleksji nad własnym powołaniem do miłości i służby w codziennym życiu. Poza tym… sama bł. Natalia Tułasiewicz znała św. Urszulę Ledóchowską i pod jej skrzydłami wraz z innymi pielgrzymami wyruszyła na kanonizację Andrzeja Boboli do Rzymu.

Dni rekolekcji będą czasem wewnętrznego przygotowania, modlitwy i spotkania z Bogiem, wzorując się na życiu kobiet, które całkowicie oddały się służbie: bł. Natalii Tułasiewicz i bł. Matki Elżbiety Róży Czackiej. Ich duchowość będzie towarzyszyć uczestniczkom, inspirując do odwagi, pokory i gotowości do działania dla innych.

Natomiast 30 maja wspominamy św. Joannę d’Arc, młodą dziewicę i męczennicę, która odważyła się realizować powołanie powierzone przez Boga, nawet w obliczu wielkiego zagrożenia i prześladowań. Jej życie uczy, że wiara wymaga odwagi, zdecydowania i wierności powołaniu, a kobiecość w Kościele może łączyć mądrość, siłę i duchową odwagę.

Co jeszcze piękniejsze - nasze rekolekcje zakończą się 31 maja, w dniu Uroczystości Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. To wspomnienie o dniu, gdy Maryja wyruszyła, aby odwiedzić swoją kuzynkę Elżbietę. To symboliczne zakończenie rekolekcji: tak jak Maryja poszła nieść radość i Bożą obecność, tak uczestniczki przyjeżdżają do Lasek, by spotkać się z innymi kobietami.

Oczywistą konsekwencją jest więc dla mnie chęć sięgnięcia po lektury związane z Matką Bożą, a także poznanie trochę lepiej bł. Urszuli Ledóchowskiej i św. Joanny d’Arc. Natomiast każdego, kto jeszcze nie miał okazji zachęcam do sięgnięcia po Zapiski bł. Natalii Tułasiewicz „Być poetką życia”, a także publikacje na temat Lasek, czy samej bł. Matki Elżbiety Róży Czackiej.

Po powrocie z Lasek kończyłam czytać „Szczęśliwe życie”, czyli opowieść o życiu ks. Tadeusza Fedorowicza, którą z pewnością mogę określić jako jedną z najpiękniejszych i najcenniejszych lektur mojego życia. Dodatkowo otwierającą drogi do kolejnych lektur. Jedną z takich jest chociażby publikacja „Listy”, którą otrzymałam w kolejnych dniach w miłym prezencie od Agaty.



Dzięki uprzejmości Wydawnictwa WAM oraz Agaty do mojej biblioteczki trafiły także kolejne publikacje ks. Krzysztofa Grzywocza.

Na koniec dodam, że podczas pobytu w Laskach chyba niemożliwe jest, by nie pomyśleć o św. Franciszku z Asyżu. W końcu zgromadzenie sióstr pracujących dla Dzieła Lasek to właśnie Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża. Choć św. Franciszek już dawno zajął szczególne miejsce w moim sercu, to pobyt w bliskości osób żyjących duchowością franciszkańską, jeszcze mocniej zachęcił mnie do zagłębienia się w lektury związane ze św. Franciszkiem. Dlatego po powrocie zaczęłam „pracę” z przewodnikiem "Podążając za św. Franciszkiem" a dzięki uprzejmości Wydawnictwa Calvarianum w mojej biblioteczce pojawiły się nowe lektury, które pomogą mi zakochać się w duchowości franciszkańskiej. Myślę, że to doskonały drogowskaz na ustanowiony przez papieża Leona XIV rok św. Franciszka. Trudno mi nie nadmienić, że św. Franciszek był ukochanym świętym bł. Natalii Tułasiewicz. W „Myślach na każdy dzień”, które opracowałam znajdziesz kilka cytatów Natalii nawiązujących właśnie do biedaczyny z Asyżu.

Książki Wydawnictwa Calvarianum w bliskości figurki św. Franciszka prosto z Asyżu i krucyfiksem z Monte Cassino z Opactwa św. Benedykta

Z książkami mam do czynienia już długo. Jednak dopiero odkąd pod koniec 2024 roku prawdziwie posłuchałam natchnienia i sięgnęłam po Zapiski bł. Natalii Tułasiewicz, które miały stać się moimi drogowskazami, czuję, że idę w dobrym kierunku. Nie polegam już na sobie. Nie chcę przeczytać wszystkich książek świata. Nie chcę czytać tego, co „modne”, czytać to, co inni, żeby czuć akceptowana w konkretnej grupie osób, które akurat o czymś rozmawiają, aby nie czuć się wykluczoną. Nie – chcę czytać to, co postawi przede mną Duch Święty i słuchać Jego natchnień.

Nawet odnośnie do czytania książek warto modlić się o natchnienia Ducha Świętego. Choć w samym Piśmie Świętym nie ma mowy o książkach w dzisiejszym znaczeniu, Słowo Boże wielokrotnie zachęca do czytania, studiowania i rozważania słów mądrości. Poszukiwanie wiedzy, rozważanie Pisma i uczenie się od innych jest drogą do mądrości i duchowego wzrostu.

W Psalmie 1 czytamy:

„Szczęśliwy mąż,
który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie siada w kole szyderców,
lecz ma upodobanie w Prawie Pana,
nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą”.
Ps 1, 1-2

Ezdrasz publicznie odczytywał Księgę Prawa, a ludzie słuchali i uczyli się (Ne 8,1–3). Święty Paweł zachęcał Tymoteusza:

„Wszelkie Pismo od Boga natchnione [jest] i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości - aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu” (2 Tm 3,16–17).

Z tego możemy wyciągnąć prosty wniosek: czytanie wartościowych książek – zwłaszcza duchowych – jest w zgodzie z duchem Pisma Świętego, bo rozwija wiedzę, mądrość i pomaga lepiej rozumieć Boże wezwanie w codziennym życiu.

Można więc powiedzieć, że książki stają się więc przedłużeniem nauki Pisma Świętego – tak jak święci i błogosławieni czerpali ze świętych tekstów inspirację do modlitwy, refleksji i służby bliźniemu. Czytając, możemy spotykać Boga na nowo, uczyć się od innych i wzrastać w wierze. Czy Ty też czujesz różnicę w czytaniu, gdy słuchasz natchnień Ducha Świętego? A może również prosisz Ducha Świętego o owoce lektury przed jej rozpoczęciem? Może sięgasz po Pismo Święte, aby przed konkretną lekturą napełnić się Słowe Bożym, które rozświetli umysł w trakcie czytania?

Dziękuję za lekturę tego tekstu! Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam podzielić się własnymi doświadczeniami czasu w Laskach i jego wpływu na moje czytanie. Teraz daj znać, co Ty czytasz!

Biurko w moim pokoiku w Laskach w czasie moich rekolekcji i książki, które mi towarzyszyły

Już w moim pokoiku z dwiema najważniejszymi publikacjami z zapiskami Matki Czackiej

Różne publikacje związane z Laskami i duchowością monastyczną


Komentarze

instagram