Świat potrzebował tej produkcji - "Najświętsze Serce" w kinach od 20 lutego
![]() |
| Żródło zdjęcia: Rafael Film |
Wciąż nie mogę wyjść z podziwu, że ten film został nakręcony z inicjatywy Francuzów. Mogłoby się to wydawać oczywiste – przecież to właśnie we Francji, w latach 1673–1675, miały miejsce objawienia Najświętszego Serca Pana Jezusa. A jednak nie jest tajemnicą, że Francja od lat zmaga się z głębokim kryzysem wiary, z postępującą laicyzacją i duchową pustką, która coraz mocniej odciska się na życiu społecznym i kulturowym.
Kraj, który nazywa się „najstarszą córą Kościoła”, dziś często jawi się jako symbol agresywnej laicyzacji. Puste kościoły, dramatyczny spadek powołań, wiara usuwana z przestrzeni publicznej. Można mieć wrażenie, że katolicyzm stał się tu czymś niewygodnym, a nawet… niepożądanym. Tym bardziej więc pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że to właśnie we Francji powstał film „Najświętsze Serce”.
Gdy szef wysłał nam link do artykułu na temat filmu, który osiągnął we Francji spektakularny sukces, pomyślałam, że to może jakaś pomyłka, że może to jakiś odnowiony artykuł o starszym filmie poświęconym Najświętszemu Sercu.
Wtedy Mąż włączył mi francuski zwiastun… To z pewnością zupełnie nowy film! Oglądaliśmy wspólnie, a mi łzy płynęły mi po twarzy i wciąż w głowie brzmiało: „Naprawdę ktoś nagrał film o objawieniach Najświętszego Serca! I to jaki! Do tego we Francji!”. Okazało się, że miał swoją premierę 1 października, a seanse wciąż pojawiały się we francuskich kinach. Nie mogłam w to uwierzyć. Dzięki otrzymanej obszernej i jak najbardziej pozytywnej recenzję od siostrzanej tradycyjnej organizacji z Francji, natychmiast zabraliśmy się do pracy, aby czym prędzej przygotować na ten temat materiał na kanał Apostolatu Najświętszego Serca. A nuż udałoby się, aby film pojawił się w Polsce?
Zobacz materiał tutaj
Są filmy, które oglądamy i zapominamy. Są też takie, które pozostawiają ślad w historii, budzą świadomość i rozpalają wiarę. Sacré-Cœur należy do tej drugiej kategorii. Od momentu premiery we Francji porusza widzów — wywołuje łzy, skłania do refleksji, a przede wszystkim pobudza do modlitwy.
Wyreżyserowany przez Stevena J. Gunnella film stał się fenomenem duchowym i kulturowym, którego nikt nie przewidział. Ani krytycy, ani producenci, ani media. Jednak sale kinowe zapełniają się, serca otwierają, a świadectwa napływają. Widzowie wchodzą z ciekawości, a wychodzą poruszeni. Najświętsze Serce Jezusa puka do drzwi kin, a cały naród zaczyna się budzić. (tfp-france.org).
Co ciekawe, wraz z premierą we Francji, zakazano wyświetlania reklam filmu w paryskim metrze i na dworcach kolejowych. Obawiano się, że słowo „serce” i wizerunek Chrystusa mogłyby urazić wrażliwość niektórych środowisk. Łaska jest jednak większa od ludzkich zamiarów, dlatego osiągnięto odwrotny skutek – wiele osób pragnęło zobaczyć film, który próbowano ukryć. Na wielkich ekranach tysiące widząc przyglądało się Sercu Jezusa, które chciano uciszyć.
Po obejrzeniu zwiastunu pojawiło się we mnie ogromne pragnienie, aby Polacy - abyśmy my - również mogli zobaczyć ten film.
Z ogromnym wzruszeniem przyjęłam wiadomość, że już niebawem polscy widzowie będą mieli taką możliwość, a dystrybucją zajmie się Rafael Film. Dziś, z wielką radością, dzielę się moimi wrażeniami - jako patron medialny tej produkcji. Mam ogromną nadzieję, że film obejrzy jak najwięcej naszych Rodaków, bo o to, czy trafi do serc się nie martwię.
Dzięki uprzejmości Rafael Film mogliśmy obejrzeć „Najświętsze Serce” jeszcze przed polską premierą, która będzie miała miejsce 20 lutego.
Oglądałam ten film nie tylko jako widz, ale jako osoba, która od kilku lat odkrywa nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Wiele słów, które Pan Jezus skierował do św. Małgorzaty Marii Alacoque, znam już na pamięć. Od kilku lat praktykuję nabożeństwo pierwszych piątków miesiąca. Każdego miesiąca wracam do dwunastu obietnic, które zostawił czcicielom swojego Serca. A jednak film pokazał mi, że wiem jeszcze tak mało... A może właśnie za dużo "wiem", a za mało "wprowadzam w życie"?
Po pierwsze muszę zaznaczyć, iż nie spodziewałam się, że możliwe jest przekonujące zekranizowanie objawień sprzed ponad 350 lat. Okazało się, że nie tylko jest to możliwe, nie tylko można to zrobić w sposób przekonujący, ale że można to zrobić pięknie i z godnością. Nie umiem powiedzieć, jak bardzo się cieszę, że już niedługo tysiące Polaków zobaczą te sceny na wielkim ekranie.
Ten film porusza nie efektami czy narracją, ale mocą prawdy i prostoty. Świadectwa kolejnych osób, które się w nim pojawiają, potwierdzają, że kult Najświętszego Serca nie jest sentymentalną pobożnością minionych epok, ale żywą odpowiedzią Boga na ludzką obojętność, chłód i grzech!
Oglądając kolejne sceny, przysłuchując się kolejnym historiom, nie potrafiłam nie wrócić do osobistych doświadczeń, gdy to ja żyłam daleko od Boga. Gdy miałam iść na swoją pierwszą Mszę św. od lat - prawdziwie, świadomie. Cieszyłam się każdą opowiedzianą tu historią. Tak bardzo wzruszały słowa o tym, że Chrystus, który objawił się św. Małgorzacie Marii Alacoque w Paray-le-Monial to ten sam Bóg, którego spotykam w Najświętszym Sakramencie, którego Ciało przyjmuję w Komunii Świętej. Ten sam Chrystus, którego Serce zostało przebite 2000 lat temu. Dla Ciebie i dla mnie.
![]() |
| Żródło zdjęcia: Rafael Film |
Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda.
J 19, 33-34
Cieszę się, że twórcy przybliżając historię objawień w Paray-le-Monial pochylili się także nad samą postacią świętej wizytki, Małgorzaty Marii Alacoque. To fascynująca postać, którą naprawdę warto poznać. Lektura jej zapisków zapierała mi dech. Jaką nadzieję daje fakt, że Bóg często wybiera to, co głupie w oczach świata… Że jesteśmy cenni w Jego oczach. Że wcale nie musimy być cenni w oczach świata.
| relikwie św. Małgorzaty Marii Alacoque w Bazylice Sarce Coeur w Paryżu |
| relikwie św. Małgorzaty Marii Alacoque w Bazylice Sarce Coeur w Paryżu |
| św. Małgorzata Maria Alacoque, Bazylika Sarce Coeur w Paryżu |
Święta Małgorzata Maria Alacoque urodziła się w L'Hautecour, w Burgundii, we Francji, 22 lipca 1647 r. Jej ojciec zmarł, gdy miała około ośmiu lat, pozostawiając rodzinę w trudnej sytuacji finansowej. Jako młoda dziewczyna została dotknięta chorobą, która przykuła ją do łóżka na kilka lat. W tym czasie rozwinęła intensywne nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu i złożyła ślub poświęcenia się życiu zakonnemu. Sama pisała:
„W tamtym czasie całym moim pragnieniem było szukanie szczęścia i pocieszenia w Najświętszym Sakramencie”.
25 maja 1671 r., w wieku 23 lat, wstąpiła do klasztoru wizytek w Paray-le-Monial. Śluby wieczyste złożyła 6 listopada 1672 r. i przyjęła imię Maria. Podczas rekolekcji przed profesją miała wizję naszego Pana, który powiedział jej:
„Oto rana w moim boku, w której masz zamieszkać teraz i na wieki”.
Nie minęło wiele czasu od złożenia ślubów, gdy 27 grudnia 1673 r., w święto św. Jana Ewangelisty, doświadczyła wizji, w której Pan Jezus objawił jej swoje Najświętsze Serce jako symbol Jego miłości do ludzkości, mówiąc:
Moje Boskie Serce płonie tak silną miłością ku ludziom, że nie może dłużej utrzymać tych gorejących płomieni, zamkniętych w moim łonie. Ono pragnie je rozlać za twoim pośrednictwem i pragnie wzbogacić ludzi swoimi skarbami.
Serce Chrystusa, które zostało jej objawione płonęło i było otoczone koroną cierniową. Płomienie symbolizowały Jego miłość do ludzi, a ciernie - grzeszność i niewdzięczność człowieka. Misją Małgorzaty Marii miało być ustanowienie nabożeństwa do Jego Najświętszego Serca, a Pan Jezus przekazał jej dwanaście obietnic dla wszystkich czcicieli tegoż Serca.
Gdy przyznała się do swoich wizji przełożonej, spotkała się z pogardą. Dopiero przybycie jezuity, Klaudiusza de la Colombiere, który potwierdził prawdziwość jej objawień, pozwoliło rozpowszechnić kult Najświętszego Serca. W 1687 r. w Paray-le-Monial zbudowano kaplicę ku Jego czci, a nabożeństwo zaczęło się szerzyć w całej Francji. Święta zmarła 17 października 1690 r.
„Nie potrzebuję niczego poza Bogiem i zatraceniem się w Sercu Jezusa” – św. Małgorzata Maria Alacoque.
![]() |
| Żródło zdjęcia: Rafael Film |
Nabożeństwo zostało oficjalnie zatwierdzone przez papieża Klemensa XIII w 1765 roku, a Małgorzata Maria została kanonizowana przez Benedykta XV 13 maja 1920 roku.
Oglądając film, wracałam myślami do jej życia, o którym na przestrzeni minionych lat czytałam wielokrotnie. Do jej cierpienia, wierności i odwagi w głoszeniu miłości Najświętszego Serca w świecie, który jej nie rozumiał. Kolejne sceny filmu przypominały mi, że to samo Serce, które kochało Małgorzatę Marię, nadal kocha mnie i cały świat.
Podobało mi się, że twórcy filmu zwrócili uwagę na fakt, iż kult Serca Jezusowego nie rozpoczął się na objawieniach w Paray-le-Monial. W doskonale zrealizowanych scenach konfrontują nas z prawdziwym początkiem tego kultu – Golgotą, gdy rzymski setnik Longinus przebił włócznią Serce Pana Jezusa. Według tradycji, po tym wydarzeniu Longinus nawrócił się i przyjął chrzest, aby ostatecznie ponieść śmierć męczeńską za Wiarę. To właśnie ta chwila, przebicie Serca naszego Pana, stała się początkiem największej miłości i łaski, z której wypłynęło całe nabożeństwo do Najświętszego Serca.
Później i św. Franciszek z Asyżu mówił o Miłości, która „nie jest kochana”. Biedaczyna z Asyżu poruszony pasją Chrystusa, płakał nad faktem, że ludzie nie doceniają Boskiej miłości, traktując ją z obojętnością.
Bracie mój, mój Pan wisi na krzyżu, a ty pytasz, dlaczego płaczę? Chciałbym zmienić się teraz w największy ocean na ziemi, by pomieścić w sobie tyle łez, ile w nim kropli.
Chciałbym, by jednocześnie otwarły się wszystkie śluzy na świecie, by wystąpiły z brzegów wodospady i rozpętały się ulewy, użyczając mi więcej łez.
Lecz choćbyśmy połączyli wszystkie rzeki i morza, nie starczyłoby nam łez, by opłakiwać ból i miłość mego Ukrzyżowanego Pana.
Chciałbym mieć niezwyciężone skrzydła orła, aby przemierzać góry i wykrzykiwać nad miastami: Miłość nie jest kochana! Miłość nie jest kochana! Jakże ludzie mogą kochać się nawzajem, jeżeli nie kochają Miłości?
- św. Franciszek z Asyżu.
Nie mam wątpliwości, że słowa św. Franciszka są i dziś bardzo aktualne. Bo Serce Jezusa bije wciąż pełne miłości, nawet gdy świat często odwraca się od Niego obojętnie lub z wrogością. I właśnie dlatego kult Najświętszego Serca nie jest tylko sentymentalną pobożnością, lecz odpowiedzią Boga na ludzką obojętność i chłód, które wciąż otaczają nasze życie.
Pamiętam moje życie bez Boga i nie chciałabym nigdy wrócić do tego momentu. Gdzie byłam 10 lat temu? Nie chciałabym wrócić do roku 2016 nawet na chwilę. To ostatni pełen rok w moim życiu, gdy żyłam bez Niego. Gdy nie miałam wiary. Gdy nie miałam pojęcia, że Serce Jezusa czeka na mnie, że „czeka na mnie bezwarunkowo” (por. Dilexit nos).
Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że…
Umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie (Ga 2, 20).
Jak to się stało, że poznałam nabożeństwo do Najświętszego Serca? Opatrzność Boża zadziałała przez pracę. Kiedy mój Mąż stanął przed decyzją, by zająć się Apostolatem Najświętszego Serca, wiedzieliśmy, że sami najpierw powinniśmy to nabożeństwo poznać. Zaczęliśmy zgłębiać historię objawień. Podjęliśmy decyzję o praktykowaniu nabożeństwa pierwszych piątków, co wiąże się z przystępowaniem co najmniej raz w miesiącu do spowiedzi, przyjęciem w pierwszy piątek miesiąca Komunii św. wynagradzającej za grzechy własne i całego świata, które ranią Serce Jezusa.
![]() |
| Pierwszy piątek miesiąca przy Najświętszym Sercu w naszej polskiej parafii |
Odkąd podjęliśmy to nabożeństwo wiele w naszym życiu i naszych sercach zaczęło się zmieniać. Zaczęliśmy doceniać i czuć ogromną wdzięczność za to, że nawet za granicą, gdzie mieszkamy, księża troszczą się o to, by wierni mogli uczestniczyć w nabożeństwie pierwszych piątków, w adoracji. Zawsze zachęcają i umożliwiają przystąpienie do sakramentu pokuty i pojednania. Wiem, że na Zachodzie nie jest to oczywiste.
Otrzymaliśmy wielką łaskę, by dzięki naszej pracy pielgrzymować do samego miejsca objawień – Paray-le-Monial, aby pomodlić się w przyniesionych intencjach właśnie tam, gdzie nasz Pan objawił swoje Najświętsze Serce św. Małgorzacie Marii Alacoque. Poświęciliśmy siebie samych i nasze małżeństwo Sercu Jezusowemu.
![]() |
| Nasza małżeńska pielgrzymka do Paray-le-Monial w Uroczystość Najświętszego Serca |
„Nie sposób jest wprost zliczyć wszystkie dary niebieskie, jakie spływają na wiernych dzięki kultowi Najświętszego Serca Jezusowego, który ich oczyszcza, napełnia Boską radością i skutecznie pobudza do zdobywania wszelkiego rodzaju cnót” (Haurietis aquas)
Mija kilka lat odkąd wraz z Mężem zamieszkaliśmy w Holandii. Przez pryzmat swoich obserwacji i doświadczeń film „Najświętsze Serce” postrzegam jako palące wezwanie do powrotu do źródła. Podczas seansu nie można nie postawić sobie pytań nie tylko o kondycję Kościoła czy społeczeństwa, ale też bardzo osobistych: czy naprawdę pozwalam, by Serce Jezusa kształtowało moje decyzje, relacje, sposób patrzenia na świat?
„Czyż w tej formie kultu nie zawiera się streszczenie całej religii i norma doskonałego życia chrześcijańskiego, skoro kult ten prowadzi do gruntowniejszego poznania Jezusa Chrystusa i skutecznie nakłania dusze do gorętszej względem Niego miłości i dokładniejszego pójścia w Jego ślady?” (Miserentissimus Redemptor)
Praktykuję nabożeństwo do Najświętszego Serca, ale czy na pewno żyję nim w pełni? Wiem, że przemieniło wiele w moim życiu, że przemienia nasze małżeństwo, że jest dla nas mostem do siebie nawzajem. Doświadczyliśmy wypełniania się obietnic pozostawionych dla czcicieli Serca Jezusowego na własnej skórze. Ale czy moje serce rzeczywiście płonie do mojego Mistrza i Nauczyciela? Czy skłania mnie ono do jeszcze gorętszej miłości i pójścia w ślady mojego Zbawiciela? Czy w pełni odpowiadam na Jego miłość? Czy Miłość jest przeze mnie kochana?
„Myślę, że dziś zaczynamy dostrzegać nowy wymiar objawienia Serca Jezusa: Boga, który przychodzi, by znów uczyć nas miłości” – mówi jeden z kapłanów, którego zobaczymy w filmie.
Nie wyobrażam sobie, by film „Najświętsze Serce” mógł zostawić widza bez refleksji. Wielokrotnie spotkałam się z nieznajomością nabożeństwa do Najświętszego Serca, miałam wrażenie, że nie jest traktowane poważnie, że podchodzi się do niego jak do przestarzałej formy pobożności. W rzeczywistości jest jednak jednym z najbardziej prorockich przesłań na nasze czasy.
„[…] należy boleć nad faktem, że zarówno w przeszłości, jak i w obecnych czasach istnieją chrześcijanie, którzy nie umieją należycie docenić tego kultu. Co więcej, nie zawsze cenią go nawet ci, którzy się uważają za katolików dążących do osiągnięcia świętości” (Haurietis aquas)
Przed nawróceniem sama nic o tym nabożeństwie nie wiedziałam. W mojej pamięci został jednak obraz Najświętszego Serca zawsze witający mnie w domu moich ukochanych dziadków. Najświętsze Serce Jezusa i Niepokalane Serce Maryi. Dziś również w naszym domu w głównym miejscu znajdują się wizerunku Serca Jezusowego, Serca Matki Bożej oraz św. Józefa. Jeszcze 10 lat temu nie uwierzyłabym, że tak się stanie! Jak widać jednak dla każdego z nas jest miejsce w Tym Najświętszym Sercu.
Twórcy filmu w sposób doskonały pokazują, że w świecie, który żyje coraz szybciej, który w tym pędzie uczy żyć bez Boga, Najświętsze Serce Jezusa wciąż bije – cierpliwie, wiernie i … czeka. Czekało na mnie. Mimo mojej obojętności, chłodu – czekało. To, co zrodziło się w moim sercu po obejrzeniu tego filmu, to pragnienie by jak św. Jan położyć swoją głowę na Najświętszym Sercu Pana Jezusa i w Nim odpocząć.
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.
Mt 11, 28-30
Takie świadectwo dają bohaterowie filmu, zaproszeni przez twórców by opowiedzieć o własnym doświadczeniu bliskości tego Najświętszego Serca.
Świat potrzebował tej produkcji. Ten film jest jednym wielkim świadectwem o tym, że „Jego otwarte Serce idzie przed nami i czeka na nas bezwarunkowo”, Dilexit nos
![]() |
| Żródło zdjęcia: Rafael Film |
Opis filmu ze strony dystrybutora:
Ponad 350 lat temu we Francji Jezus objawił św. Małgorzacie Marii Alacoque swoje Serce płonące miłością. To orędzie stało się kanwą filmu, który w opinii wielu „obudził Francję”, podbił francuskie kina, ale tym samym wywołał ostrą rekcję środowisk antyreligijnych, próbę cenzury, a nawet zakaz wyświetlania w niektórych miastach.
Najświętsze Serce to filmowa opowieść o samej istocie wiary chrześcijańskiej, o miłości Boga, który tak ukochał każdego człowieka, że pozwolił przebić swoje Serce na krzyżu Bohaterowie filmu w swoich świadectwach uosabiają największe problemy współczesnego świata: samotność, zmęczenie, brak sensu życia. . Opowiadają o odnalezieniu zaskakującego lekarstwa – relacji, która pomogła im na nowo odkryć siebie. Piękna muzyka, starannie nakręcone sceny fabularyzowane oraz liczne niezwykłe historie współczesnych ludzi sprawiają, że Najświętsze Serce przemawia sugestywnie zarówno do wierzących, jak i do tych, którzy wątpią; do przytłoczonych rodziców, a także do młodych, którym brakuje punktu odniesienia.
Najświętsze Serce to nie jest zwykły religijny film. To realna pomoc w odnalezieniu drogi w świecie, który zapomniał, że jest kochany.
Zapraszam do przeczytania wywiadu z twórcami filmu:
Skąd pomysł na film o Najświętszym Sercu?
Sabrina: Sami jesteśmy nawróceni. Dopiero w sierpniu 2023 r. odkryliśmy, że można się poświęcić Najświętszemu Sercu. I to był w pewnym sensie początek tego filmu. Po spotkaniu i świadectwie Alicji, którą zobaczycie w filmie, moje serce zapłonęło. Zdałam sobie sprawę, że Najświętsze Serce było obecne w moim życiu od samego początku. Odkryłam je przede wszystkim w sanktuarium w Paray-le-Monial we Francji. To była nasza pierwsza podróż ze Stevenem – nie powiem, że ślubna, ale jako młodej pary narzeczonych – ponieważ było to jedyne miejsce, które znałam. I tak w sierpniu 2023 r. stało się dla nas oczywiste, że poświęcimy się Najświętszemu Sercu Jezusa. Mam wrażenie, że chrześcijanie, nawet katolicy, nie wiedzą, że można się poświęcić Najświętszemu Sercu. A przecież to jest sercem naszej wiary, jej rdzeniem, jej prawdziwym źródłem. Dla nas jest to sposób rozpowszechniania Bożej miłości na świecie i w sercach ludzi.
Jak przebiegały prace nad filmem?
Steven: Było bardzo gorąco. Wyszliśmy z tego projektu z kilkoma bliznami, kilkoma bolesnymi doświadczeniami, ale w efekcie nieźle sobie poradziliśmy. Nie obyło się bez trudności, bez kłótni, ale też nie bez pojednania i odnowy. To niesamowite uczucie widzieć efekt pracy wszystkich ludzi i zespołów zaangażowanych w ukończenie tego filmu. Choćby pracę wspaniałego dyrygenta, który wzbogacił film oryginalną, zachwycającą muzyką. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że możemy dziś zaprezentować ten film.
Sabrina: To, co czujemy, to radość z możliwości dzielenia się tym filmem. Szczególnie z tego, czym podzielili się wszyscy świadkowie, co nas głęboko poruszyło i co chcemy przekazać dalej w obrazie Najświętsze Serce.
Dla kogo jest "Najświętsze Serce"?
Steven: Przede wszystkim dla chwały Boga i aby oddać Mu hołd. Pod koniec prac nad filmem miałem ogromne trudności z umieszczeniem swojego nazwiska na plakacie jako producenta i reżysera, ponieważ naprawdę czuję, że od A do Z to Bóg wszystkim kierował, wszystko przejął. Podnosił nas, gdy widział, że upadamy. Gdy błądziliśmy – kierował nas na właściwą drogę. Sprawiał, że niczego nam nie brakowało. Ostatecznie więc to jest Jego film. A dla kogo jeszcze go zrobiliśmy? Dla całego świata, a w szczególności dla tych, którzy są daleko od wiary, którzy zasnęli. Dla tych, których wiara jest letnia, słaba, gasnąca... To film mający ożywić płomień wielkiej nadziei, wielkiej wiary i wielkiej miłości.
Jaki najważniejszy wniosek płynie z tej produkcji?
Steven: Świat umiera, ponieważ nie wie, jak kochać, ponieważ zapomniał, że jest kochany. Takie jest przesłanie tego filmu. Chodzi o to, by w końcu je zrozumieć. Chcieliśmy ukazać je w namacalny, sugestywny sposób poprzez świadectwa, wypowiedzi ekspertów i historyków oraz sceny fabularyzowane. Pragniemy przypomnieć każdemu człowiekowi, jak bardzo jest kochany przez Boga.
Sabrina: To prawdziwy film nadziei – zarówno dla wierzących, jak i dla tych, którzy poszukują, zadają pytania i oczekują odpowiedzi. Mamy nadzieję, że dzięki świadkom, których udało nam się sfilmować, widzowie odnajdą na nowo część siebie.
Dlaczego przesłanie Najświętszego Serca jest dziś tak ważne?
Sabrina: Film powstał w oparciu o pewną obserwację. Wystarczy włączyć telewizor, by zobaczyć, że świat nie ma się najlepiej... Ludzie są teoretycznie coraz lepiej ze sobą połączeni – dzięki mediom społecznościowym czy telefonom – a jednocześnie są samotni jak nigdy dotąd. W filmie chcieliśmy przypomnieć zapomnianą prawdę o tym, że ludzie są bardzo kochani i że nie są sami.
To chyba niełatwe zadanie w dzisiejszym świecie?
Steven: Trzeba niejako wszystko „wysadzić od środka”, rozbić na kawałki, aby ludzie raz na zawsze uświadomili sobie, że nigdy nie byli sami. Nikt nigdy nie jest sam. Samotność nie istnieje! To Bóg pierwszy nas pokochał. Możemy odkrywać to przez całe życie – niezależnie od wiary, chrztu czy przekonań. To niezwykle pocieszające i nieustannie przekazywane nam przesłanie. Najświętsze Serce jest bezdenną studnią miłosierdzia i miłości.
Sabrina: Przesłanie Najświętszego Serca jest jak busola. Wskazuje kierunek, a potem ludzie albo nim podążają, albo nie. W każdym razie jest to droga, która przynosi pokój, radość i prawdziwe pocieszenie. Zadziałało to w naszym przypadku, a nie jesteśmy kimś wielkim. Zadziałało w życiu świadków, których widzicie w filmie. Mamy nadzieję, że zadziała również w przypadku widzów.
Dlaczego warto pójść do kina na Najświętsze Serce?
Steven: Francuska produkcja realizująca tego rodzaju filmy jest bardzo rzadka – by nie powiedzieć, że niemal nie istnieje. Od dawna nie widziałem w kinie takiego filmu, zwłaszcza made in France. Dlatego do końca życia ja, Steven Gunnell, będę kręcił filmy głoszące miłość Boga – tak długo, jak Pan będzie mnie potrzebował. To wielki film, ponieważ stoi za nim wielki zespół, ale nie powstał on ani dla nas, ani dla naszej „taniej chwały”. Zapraszam chrześcijańską publiczność, by nie wahała się go obejrzeć.
źródło wywiadu: Rafael Film
W trakcie objawień Pan Jezus przekazał siostrze Małgorzacie Marii przyrzeczenia skierowane do czcicieli Jego Serca. Zakonnica opisała je w listach, które po jej śmierci opublikowano w formie 12 obietnic:
1. Dam im wszystkie łaski potrzebne w ich stanie.
2. Zgoda i pokój będą panowały w ich rodzinach.
3. Będę ich pocieszał we wszystkich ich strapieniach.
4. Będę ich bezpieczną ucieczką za życia, a szczególnie przy śmierci.
5. Wyleję obfite błogosławieństwa na wszystkie ich przedsięwzięcia.
6. Grzesznicy znajdą w mym Sercu źródło nieskończonego miłosierdzia.
7. Dusze oziębłe staną się gorliwymi.
8. Dusze gorliwe dojdą szybko do wysokiej doskonałości.
9. Błogosławić będę domy, w których obraz mego Serca będzie umieszczony i czczony.
10. Kapłanom dam moc kruszenia serc najzatwardzialszych.
11. Imiona tych, co rozszerzać będą to nabożeństwo, będą zapisane w mym Sercu i na zawsze w Nim pozostaną.
12. Przyrzekam w nadmiarze miłosierdzia Serca mojego, że wszechmocna miłość moja udzieli tym wszystkim, którzy komunikować będą w pierwsze piątki przez dziewięć miesięcy z rzędu, łaskę pokuty ostatecznej, że nie umrą w stanie niełaski mojej ani bez sakramentów i że Serce moje stanie się dla nich bezpieczną ucieczką w godzinę śmierci.
Zobacz oficjalny zwiastun tutaj
Kliknij tutaj i dowiedz się, kiedy seans filmu "Najświętsze Serce" odbędzie się w Twoim kinie
Dzięki uprzejmości Rafael Film:
- Nad filmem objęłam patronat medialny Dziewczynko, mówię ci, wstań
- Nad filmem patronat honorowy objął Apostolat Najświętszego Serca: kliknij tutaj i poznaj kanał poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa
Dołącz do Rodziny Najświętszego Serca stając się częścią wspólnoty, która w duchu wiary i miłości Chrystusa stara się odpowiadać na Jego wezwanie. To realna odpowiedź na potrzebę serc współczesnych ludzi, zagubionych w pośpiechu, samotności i duchowej pustce.
Kliknij tutaj




.jpg)








Komentarze
Prześlij komentarz