Byś został tylko Ty... 3 lektury na Wielki Post od Wydawnictwa AA


Czy wybrałeś już lekturę duchową na Wielki Post?

Dziś przychodzę do Ciebie z trzema książkami od Wydawnictwa AA, które mogą okazać się pomocnymi narzędziami do dobrego i głębokiego przeżycia Wielkiego Postu.

Dlaczego trzy? Ponieważ wszystkie doskonale się uzupełniają. Są to książki, które będą pomocą w rozważaniu Męki naszego Pana Jezusa Chrystusa, pokażą Ci jak pasję naszego Pana widzieli mistycy, a także, co bardzo ważne, pomogą Ci w przygotowaniu serca do sakramentu pokuty.


Niewielkich gabarytów, lecz bogata w swoim wnętrzu książeczka "Uleczyć zranione serca" Ulricha Fillera to pozycja, z którą sama na początku roku wyruszyłam do spowiedzi generalnej. "Wyruszyłam" jest tu rzeczywiście słowem adekwatnym, ponieważ przemierzyłam ponad 2 tys. kilometrów, aby to zrobić. Gdy znalazłam się już w Gdańsku i przez zawieję śnieżną docierałam do kościoła św. Ojca Pio, a grube płaty lodowatego śniegu sypały mi w oczy przesłaniając widoczność myślałam sobie "No, niezła wyprawa!", a zaraz potem przyszło: "A chciałaś żeby było łatwo i przyjemnie?".

W samolocie z zapartym tchem brnęłam przez kolejne strony książeczki, choć wydawało mi się, że może o spowiedzi już nawet "coś" wiem.

"W publikacji tej autor zebrał najważniejsze aspekty dotyczące sakramentu pokuty i pojednania, przedstawiając i wyjaśniając naukę Kościoła zrozumiałym i interesującym językiem oraz formą" zapewniał w słowach wstępu Abp Kolonii, Joachim Meisner wzywając jednocześnie czytelnika do lektury i praktyki słowami św. Pawła:

"W imieniu Chrystusa: pojednajcie się z Bogiem!"
2 Kor 5, 20

W kolejnych rozdziałach autor podzielił się ze mną głębokimi rozważaniami dotyczącymi najpierw grzechu, łaski i odkupienia, następnie samego sakramentu pokuty, aby przejść do praktyki.

Dlaczego książeczka będąca pewnego rodzaju przewodnikiem sakramentu pokuty nosi tytuł: "Uleczyć zranione serca"? Jest to odniesienie do samego Słowa Bożego, a konkretnie Księgi Izajasza:

Duch Pana Boga nade mną,
bo Pan mnie namaścił.
Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim,
by opatrywać rany serc złamanych,
by zapowiadać wyzwolenie jeńcom
i więźniom swobodę;
aby obwieszczać rok łaski Pańskiej.
Iz 61, 1-2

Spowiedź więc jest opatrunkiem dla naszych zranionym grzechem serc.

"Grzech sprawia, że stajemy się obojętni i nędzni, łamie on i wyniszcza nasze serca, pęta nas i przywiązuje do nas samych, rozbija nasze wnętrze i pozbawia wolności. Stajemy się ślepi na rzeczywistość i miłość Boga. Zaczyna nam zagrażać upadek - ostateczny i na całą wieczność. Natomiast Jezus głosi Dobrą Nowinę. Przynosi światło i wolność, jest lekarzem pragnącym uleczyć nasze zranione serca i relacje"

I właśnie po to wybrałam się do Gdańska.

"Tęsknimy za uleczeniem i poczuciem bezpieczeństwa, za pokojem, miłością i akceptacją. Chcielibyśmy wreszcie móc 'odpuścić', pozwolić się objąć, zrzucić z siebie troski i dręczące pytania, zgorzknienie i fałsz. A naprzeciw naszej tęsknoty staje inna, jeszcze większa: tęsknota naszego Boga, którą możemy spotkać i odczuć w sakramencie pokuty"

Bo Bóg w swoim ogromnym miłosierdziu przebacza nam nasze winy. Pierwszym podstawowym pytaniem jest jednak... Co to właściwie jest grzech?

Ulrich Filler w bardzo przejrzysty i porządkujący sposób "serwuje" czytelnikowi wyjaśnienie:
  • Jaka jest istota grzechu
  • Jakie są skutki grzechu
  • Czym różni się grzech śmiertelny od powszedniego
  • Czym są grzechy wołające o pomstę do nieba
I inne.

Cześć praktyczna książki także pomogła mi w spokoju i jasności przygotować się do spowiedzi. Polecam Ci ją właśnie dziś, ponieważ jestem przekonana, że okaże się idealnym narzędziem na czas Wielkiego Postu.

Autor zwraca uwagę na pewną smutną tendencję, którą możemy dziś obserwować coraz częściej. Otóż wielu ochrzczonych dziś "doskonale" radzi sobie bez wyznawania grzechów. Wielki Post jest czasem, w którym rozważając Mękę naszego Pana Jezusa Chrystusa, doświadczamy Jego bliskości i miłości. Otrzymujemy szansę. Jak piszę autor, im więcej dowiadujemy się o Bogu, tym lepiej i głębiej możemy pojąć znaczenie winy i ofiary.

"Dając nam sumienie, Bóg obdarował nas 'głosem' mówiącym nam, co jest złe, a co dobre. Zostaliśmy zobowiązani nie tylko do słuchania go, lecz także do kształtowania tego wrażliwego 'instrumentu'. Lecz nawet wtedy, gdy staramy się o uformowanie jego wrażliwości i regularnie przeprowadzamy rachunek sumienia, intuicyjnie czujemy, że nasza egzystencja, pełna grzesznych zawirowań mniej lub bardziej przypomina gigantyczny węzeł gordyjski, więc ich rozplątywanie stawia nas przed nieomal niewykonalnym wyzwaniem. A przecież wcale nie musimy tego robić, bo Bóg widzi i przenika do głębi ludzkie serce, widzi naszą wewnętrzną kondycję i fundamentalne nakierowanie, nastawienie naszej woli. Nie musimy godzinami dumać nad naszymi grzechami i przeprowadzać ich autopsji. O wiele ważniejsze jest uwolnienie się od nich, przez powierzenie ich miłosiernej miłości Boga na spowiedzi"


Kolejną pozycją od Wydawnictwa AA, którą dziś chcę Ci zaproponować, jest książka "24 godziny Męki Pańskiej" Luisy Piccarrety.

Przyznam, że leżała ona na mojej półce niestety (za) długo.

O tej włoskiej mistyczce nie wiedziałam nic. Dzięki tej książce dowiedziałam się, że Luisa Piccarreta nazywana jest jedną z największych mistyczek XX wieku. Wstęp przybliżył mi najistotniejsze fakty z jej życia. Przyszła na świat w 1865 roku jako piąta z ośmiu córek w jednym z najbardziej burzliwych okresów włoskiej historii (epidemia cholery, likwidacja zakonów, zawłaszczanie ich dóbr).

Już w dzieciństwie Luisa miewała niecodzienne sny. Pocieszenie znajdowała zawsze w modlitwie do Ojca, Matki Bożej i wszystkich świętych. Jako nastolatka zaczęła doświadczać rozmów z Chrystusem. Wystąpiła u niej silna potrzeba czystej spowiedzi, umartwień. Jej głowę wypełniały myśli o poddaniu się w pełni woli Bożej. Chciała robić wszystko tak, aby Jemu we wszystkim się podobać.

Przychodzi moment, gdy Luisa doświadcza widzenia. Wrogowie Chrystusa drwią z Niego, On natomiast dźwiga krzyż. Jest znieważany, Jego Twarz ocieka krwią. Kieruje ku niej swój wzrok mówiąc: „Duszo, pomóż mi!”. Luisę wypełnia poczucie niesprawiedliwości. Dlaczego nasz Pan tak cierpi, a ona jest zupełnie wolna od cierpienia?! Tak zaczyna się nowy rozdział w jej życiu, gdy całą sobą chce łączyć się z cierpieniem naszego Pana.

„Przez posłuszeństwo nakazane przez Jezusa, popierane przez jej spowiedników, Luisa, zawsze przy nich zobowiązywana, w ciągu trzydziestu dziewięciu lat musiała napisać swój dziennik, trzydzieści sześć tomów ‘Księgi z Nieba’ oraz inne pisma i modlitwy”, z których także dowiadujemy się o 24 godzinach Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa, opublikowanej pierwszy raz w 1915 roku.

Trwa kontakt listowny pomiędzy Luisą, a o. Annibale Maria Di Francia, świętym założycielem Zgromadzenia Rogacjonistów i Córek Bożej Gorliwości, który to stara się o wprowadzenie medytacji 24 godzin Męki Pańskiej.

Życie Luisy możemy poznać dzięki 36 tomom jej dziennika oraz 239 listom do różnych adresatów.

Książka „24 godziny Męki Pańskiej” to medytacje pierwszy raz opublikowane przez św. Annibale Maria Di Francia, opatrzone jego wpisem:

„Odtąd podaje się do wiadomości, że te objawienia, które nadal trwają i będą kontynuowane nie wiadomo jak długo, mają za cel ustanowienie na Ziemi PEŁNEGO TRIUMFU KRÓLESTWA WOLI BOŻEJ”

Wymiennie rozważania te nazywane są także „Zegarem Męki Pańskiej”.

„Kto ma wytrwałość i łaskę podążania za Luisą szlakiem 24 godzin Męki Pańskiej, znajduje wewnętrzną i ciągłą wytyczną do ‘podążania za Barankiem, dokądkolwiek idzie’. Spojreznie, myśl, działanie są prowadzone ku poszukiwaniu zawsze i we wszystkich rzeczach spojrzenia Boga. Nie chodzi tu tylko o pobożną praktykę, lecz o wspólnotę życia z Jezusem Chrystusem, nastawienie na przekształcenie w Niego oraz o Jego radość w duszy”

Po przeżyciu 81 lat na ziemi, 4 marca 1947 Luisa Piccarreta umiera. 20 miesięcy później Luisa otrzymała tytuł Służebnicy Bożej.

"Umęczone moje Dobro, wraz z Tobą wynagradzam, z Tobą cierpię. Lecz widzę, że Twoi wrogowie spychają Cię ze schodów, naród czeka ma Ciebie z wściekłością i niecierpliwością. Już pokazują Ci gotowy krzyż, którego z tylu westchnieniami szukasz, a Ty patrzysz na niego z miłością i pewnym krokiem zbliżasz się do niego, aby go objąć. Ale najpierw go całujesz. (...) Nie mogąc powstrzymać miłości, którą ich kochasz, wracasz do ucałowania krzyża i mówisz do niego:
<Uwielbiony krzyżu, nareszcie Cię obejmuję!>
24 godziny Męki Pańskiej, Luisa Piccarreta


Trzecia pozycja od Wydawnictwa AA to „Szaleństwo Krzyża”, czyli Pasja naszego Pana Jezusa Chrystusa w wizjach, doświadczeniach i modlitwach mistyków.

Książka podzielona jest na trzy części odpowiednio do różnych duchowości:
  • Współczuć
  • Wynagradzać
  • Dopełniać
Na samym wstępie czytamy:

„Będziemy mówić w tej książce o szaleństwie krzyża – nie tym, którego wzór dał Mistrz, 
ale tym, które porwało Jego uczniów”

Skąd tytuł „Szaleństwo Krzyża”? Otóż jest on zaczerpnięty z listu świętego Pawła:

My głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan.
1 Kor 1, 23

Poganom krzyż wydaje się „głupstwem”, a więc szaleństwem. Chrystus obdarzył nas szaloną miłością decydując się na śmierć na krzyżu dla Ciebie i dla mnie.

Przez szaleństwo krzyża rozumiemy tu więc świadectwa wielu świętych, którzy dali się mu porwać.

„Świat niczym jest dla mnie! Lepiej mi umrzeć w Chrystusie. Pozwólcie mi naśladować w męce mojego Boga. Kto Go ma w sercu, ten zrozumie czego pożądam, Miłość moja jest ukrzyżowana. Nic mnie już nie przytrzyma na ziemie”
św. Ignacy z Antiochii

Gdy bł. Jacopone de Todi został zapytany przez Chrystusa, dlaczego chce być szaleńcem dla świata, ten odpowiedział Mu:
„Bo Tyś był bardziej szalony ode mnie”

Rozmiłowany w krzyżu Klemens Roux mówił:

„Szaleństwo za szaleństwo, i wolę szaleć z miłości Boga niż z miłości tego świata”

Nie zapominajmy jednak o tym, że:

„Jeśli Święty Paweł głosi Jezusa ukrzyżowanego, to tylko po to, by niebawem ogłaszać Jezusa triumfującego. Mamy łączyć się z krzyżem Zbawiciela, by stać się przezeń uczestnikami Jego triumfu. Innymi słowy: Ewangelia u św. Pawła zostaje Ewangelią, czyli dobrą nowiną o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga” (por. 2 Kor 4,4)

Pozycja ta pokazuje czytelnikowi, jak „szaleństwo krzyża”, choć „równe we wszystkich epokach siłą miłości, z której czerpie natchnienie”, różni się w zależności od czasów, kolejnych epok i ich charakterów.

I tak przez „szaleństwo krzyża” odbierane przez współczucie u cystersów, franciszkanów, dominikanów, przez duchowość św. Ignacego Loyoli, św. Teresy od Jezusa, św. Franciszka Salezego przejdziemy do rozdziału o wynagradzaniu, gdzie pojawi się św. Małgorzata Maria Alacoque z nabożeństwem do Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Przez kontemplowanie ofiary naszego Pana ludzkość została skierowana na pobożność „wynagradzania”. Sam Jezus wybrał skromną zakonnicę, aby przekazać ludzkości wezwania do wynagradzania, podczas objawień swojego Najświętszego Serca w Paray-le-Monial.

Święta Małgorzata Maria Alacoque stała się więc uczennicą w szkole Serca Jezusowego, która przekazuje nam w swoich zapiskach słowa o wezwaniu do współczucia i podejmowania ofiary wynagradzającej.

Małgorzata Maria Alacoque jeszcze przed wstąpienie do klasztoru wizytek miał ogromne pragnienie, aby upodobnić się do Chrystusa cierpiącego. Praktykowała modlitwę przed krzyżem, w trakcie której kierowała do naszego Pana słowa: 

„O, mój drogi Zbawicielu, jakże byłabym szczęśliwa, gdybyś chciał mnie naznaczyć stygmatami Twych cierpień”

Niedługo po tym, gdy młoda Francuzka wstąpiła w progi klasztorne, Chrystus dał jej doświadczyć wizji swojego płonącego z miłości Serca. Nasz Pan powołał ją, by przyczyniała się do zbawienia grzeszników. Jak mogła to zrobić należąc do zakonu kontemplacyjnego, to znaczy żyjąc po klauzurą? Właśnie w sposób, którego dotyczy dzisiejszy odcinek, to znaczy: WYNAGRADZAJĄC.

Jak zapisała św. Małgorzata Maria:

„Przebłagać Jego obrażoną sprawiedliwość przez złożenie ofiary”

Małgorzata słyszy słowa swojego Zbawiciela:

„Rana mojego Serca to twoje obecne i wieczne mieszkanie; bądź odtąd głucha, niema, niewidząca i nieczuła na wszystkie sprawy ziemskie”. 

Miejsce objawień Najświętszego Serca w Paray-le-Monial

Tak też wizytka podpisała formułę swojej profesji: „Zmarła dla świata”, dodając: „Wszystko z Boga, nic ze mnie, wszystko do Boga, nic do mnie, wszystko dla Boga, nic dla mnie”. Zdarzają się momenty, gdy Małgorzatę przygniata ogrom wszechobecnego grzechu, by za chwilę zostać ogarniętą wielkim miłosierdziem Bożym.

Gdy pewnego razu pogrążona trwała w kontemplacji Chrystusa w ogrodzie Getsemani, usłyszała: „Tu cierpiałem wewnętrznie więcej niż w ciągu całej mej męki, czułem się opuszczony przez wszystko, przez niebo i ziemię, obarczony grzechami całego człowieczeństwa”.

Małgorzata wobec słów Chrystusa, Jego wezwania do pokuty i zadośćuczynienia za grzechy tych, którzy wobec Jego najświętszej ofiary okazują zupełną oziębłość, zaczyna prosić Boga o nawrócenie dusz, ofiarując Mu tytułem zadośćuczynienia zasługi swojego Zbawiciela, a także samą siebie. Chce wycierpieć w imię tego wynagrodzenia wszystkie udręki, których doświadczy. Nie może znieść myśli o zagubieniu dusz, których odkupienie tak wiele kosztowało jej ukochanego Pana.

Wśród praktyk, o których mówi wizytce nasz Zbawiciel jest praktyka Godziny Świętej, gdy w noce czwartku na piątek ma towarzyszyć Chrystusowi w Getsemani, aby osłodzić naszemu Panu gorycz opuszczenia przez apostołów oraz uprosić miłosierdzia dla grzeszników.

Małgorzata Maria staje się „obrazem ukrzyżowania”. I nie tylko w pustych słowach. Przez pewien czas powołana jest do służby chorym, stając się „żywym obrazem Jego ukrzyżowanej miłości”, pragnie „milczeć jak On, wśród wszystkich upokorzeń i bólów”. Powierza Panu całą siebie.

Na początku życia zakonnego Małgorzata Maria zobaczyła ogromny krzyż, którego końców nie była w stanie dostrzec. Był on cały pokryty kwiatami. Wyjaśniono jej, że z czasem kwiaty opadną i pozostaną tylko ciernie.

To tylko fragment historii o św. Małgorzacie Marii Alacoque, która stała się apostołką nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej koniecznie zajrzyj na kanał Apostolatu Najświętszego Serca.

„Niektórzy a jest ich coraz więcej, nie tylko pragną się smucić z Chrystusem cierpiącym i chcą Go pocieszać, ale dążą też do usunięcia Jego cierpień przez wzięcie w nich udziału, przez przyjęcie ich na swój własny rachunek. Generał de Sonis pisze tak:

O mój Boże, bądź błogosławiony za to, że mnie doświadczasz! Chcę być złamany, pokonany, wyniszczony przez Ciebie. Wyniszczaj mnie coraz bardziej. Niech wejdę do Twej budowy nie jako kamień obrobiony i wypolerowany ręką robotnika, lecz jako ziarnko marnego piasku, zebrane z pyłu przydrożnego. O Jezu! Niech będę ukrzyżowany, ale ukrzyżowany przez Ciebie!”

Co myślisz o przedstawionych przeze mnie propozycjach książkowych? Czy sięgniesz po którąś z nich w trakcie Wielkiego Postu?

Życzę Ci, aby przybliżone przeze mnie tu lektury okazały się dla Ciebie dobrym narzędziem do przyjęcia i refleksji nad miłością i ofiarą naszego Pana Jezusa Chrystusa, a wtedy na pewno przygotowani przyjmiemy radość Jego Zmartwychwstania. Teraz, po 40 dniach Wielkiego Postu, i wtedy, gdy przyjdzie znów.

Pomocne linki:

Książkę "Uleczyć zranione serca" kupisz tu
Książkę "24 godziny Męki Pańskiej" kupisz tu
Książkę "Szaleństwo Krzyża" kupisz tu
Księgarnia wysyłkowa Wydawnictwa AA

Komentarze

instagram